Tor Żerań wieczorow… zimową poranną porą, czyli – jak poczuć się przez chwilę jak Kubica na Monte Carlo 2016. Tor by adminek - 25 stycznia, 201615 kwietnia, 2022 Jak wiadomo, Warszawa, stolica 37 milionowego kraju, ma w swojej bogatej ofercie multum miejsc w których można poćwiczyć, mniej lub bardziej formalnie, swoje umiejętności kierownicze. Jedyny feler, to że niczym w Los Angeles, czy innym Mexico City, dojazd do nich zajmuje najmarniej półtorej godziny. Postaramy się je z czasem wszystkie opisać, jednak tym razem skupię się na jednym z miejsc położonych w granicach administracyjnych. Tor Żerań od jakiegoś czasu kusi wszelakimi pojeżdżawkami, organizowanymi o różnych porach dnia i nocy. Wyryp. – mówią jedni. Nie całkiem wyryp, jak puszczą po asfalcie. – mówią inni. Parę dni temu na fejsie pojawił się event – niedzielna ślizgawka dla zmotoryzowanych. Dobry pretekst, by przekonać się samemu. Nie kłamali – ślizgawka była. Kubica czułby się jak na feralnym zakręcie w rajdzie Monte Carlo. Przez jakąś 1/3 trasy. Na szczęście zboczy brak. Zmiany przyczepności nawierzchni co chwilę, raz jedno koło łapie, raz drugie, zanim Torsen odpali to już jest kawałek asfaltu, a za chwilę czarny lód. W paru miejscach pod cieniutką warstwą świeżego śniegu z nocy tafla lodowiska, ale takiego nieco offroadowego. Rozkminienie przejazdu zajęło chwilę i była to najlepsza praktyka teorii „szybciej nie oznacza krócej”. Odłączenie ABS, delikatne operowanie pedałem gazu, próba rozpędzania na jednej długiej prostej – mega oblodzonej na początku, z bażantami po środku i zawrotce 180 stopni na końcu. Na szczęście przed zawrotką przyczepność była. W paru miejscach trzeba było korzystać z „łach śniegu” na których można było nadawać następny kierunek. Dość zabawne to było. A wyryp? No był. Choć przy 40 kilometrach na godzinę, które szło wycisnąć na większości pętli, to jakoś nie robiło wrażenia – trzeba było tylko odpowiednio dobierać trasę. W śniegu i lodzie to wszystko tak na miękko wchodziło. Bardziej czuło się wyryp patrząc na to co się dzieje z innymi samochodami. Na FB ludzie burzyli się, że 100PLN za imprezę, plus ktoś napisał, że zupełne lodowisko na trasie. Chyba zadziałało, bo generalnie na torze było pustawo, parę BMW, 3 MXy, Subaru i na początku Passat i Audi. Jak się kogoś dojechało, to ustępował, albo wpadało się w spina. Czy 100PLN to adekwatna cena? I tak i nie. Teoretycznie warunki na torze obiektywnie patrząc – cokolwiek słabe, przynajmniej jeśli chodzi o MX-5. Z drugiej strony, to właśnie warunki dające poznać zachowanie samochodu w warunkach zimowych – zmienna przyczepność, czarny lód, biały lód, brązowy śnieg, żółty śnieg (a nie sorry, był przenośny kibel z zasmarzniętą zawartością – może śnić się po nocach) no klasycznie polski offroad. I spiny. Dużo spinów 🙂 Co by nie mówić, w 3 godziny zrobiłem prawie 70 kilometrów. Zjechałem o czternastej, a to sto złotych dawało możliwość jazdy do godziny dwudziestej. Tylko trochę już nudne to było. Jednej strony człowiek się wjeżdżał w trasę (w paru miejscach dosłownie). Z drugiej – z racji odwilży – w paru miejscach przyczepność się zwiększała, więc można było zwiększyć tempo, to już się po prostu nie chciało – i tak zostałem z MXów najdłużej. No i ile można tego bażanta z drogi przeganiać. Overall experience*: 3/5 Value for money*: 4/5 Fun factor*: 4/5 Czy poleciłbym komuś pojechanie następnym razem? 50:50 – trzeba mieć świadomość ograniczeń miejsca. Na totalnej glebie chyba bym się nie zdecydował, ale w sumie Dzik, mimo, że kozą nie jest, to może raz, czy dwa zaorał w coś dokładką z przodu. Biorąc pod uwagę, że orze przynajmniej raz dziennie, na parkingu, to niezły wynik… Ja dobrze się bawiłem, z toru wyjechałem w kasku, dopiero spojrzenie babki z samochodu obok sprawiło, żem się zorientował. W domu byłem w pół godziny, a dzisiaj mam przyjemne zakwasy w rękach. Świeży śnieg na pewno daje masę frajdy i z chęcią jeszcze tam wbiję, jeśli będzie możliwość posmakować takich warunków. Śnieg rozjeżdżony w lód – oleję. Natomiast na pewno bez śniegu nitką „po płytach Dzikiem nie pojadę. * – punktacja jest subiektywna 🙂 Related Images: